Zmiana czasu na zimowy – są jakieś plusy?

with 6 komentarzy

Jesteś marudą?

Wszyscy narzekają, że zmiana czasu to bezsensowna praktyka. Dwa razy do roku oznajmiają, jak bardzo nie znoszą tego dnia, gdy trzeba przesunąć zegarki o godzinę – a raczej dnia który następuje po tej feralnej nocy. A także kilku kolejnych dni, kiedy wszystko stoi na głowie, a organizm jeszcze się nie przyzwyczaił do zmiany.

Co ciekawe – nie ważne, czy chodzi o zmianę czasu z letniego na zimowy (do tyłu, z godziny trzeciej na drugą ) czy o zmianę z zimowego na letni (przesunięcie do przodu). Obie budzą taką samą niechęć.
Czyli nie chodzi o to, czy jednorazowo pośpimy sobie dłużej czy krócej, ale o to, że potem się trzeba od nowa przyzwyczajać do nagłej zmiany.

Małymi krokami

Nie na darmo większość porad odnośnie wprowadzania zmian uwzględnia tą zasadę.
Małymi krokami, po troszku.
Nie ważne, co chcesz wprowadzić w swoje życie – pamiętaj, żeby robić to delikatnie, inaczej Twoje ciało się zbuntuje, a twoje przyzwyczajenia wezmą górę.

Ostatnio szukałam wskazówek i pomysłów, jak zacząć wcześniej wstawać. I znów to samo. Rada by starać się przez tydzień wstawać 5min wcześniej, potem przez kolejny tydzień kolejne 5 min. Tak, to mądry sposób. Pięć minut – a nie godzina na raz! Taka zmiana przechodzi bezboleśnie.

Chyba, że tak jak ja chciałabyś mieć efekty na już. Ach, to strasznie frustruje, prawda?

Jesteś przyzwyczajona wstawać załóżmy o 6.30 – razem z dziećmi, z mężem, do pracy… Zastanawiasz się jednak, jak by to było wprowadzić w swoje życie zwyczaj wstawania półtorej godziny przed wszystkimi – by w ciszy i spokoju mieć czas dla siebie i swoich spraw. Podobno to zwyczaj ludzi sukcesu – kuszące… Masz już pomysły co mogłabyś robić w ten cudowny, zyskany dla siebie czas…
A jednocześnie metoda małych kroków nie działa, bo co można zrobić takiego super fajnego i motywującego…przez 5 minut? A metoda „godzina na raz” działa na jeden dzień, bo kolejnego odsypiasz i wszystko wraca do starego trybu.

Ja tak mam. Małych kroków jakoś nie mogę wprowadzić w życie, bo zbyt wolno widać efekty. „Jeszcze chwileczkę” dzisiaj jest bardziej kuszące niż wizja godziny dla siebie…za 12 tygodni!

Jak wyeliminować wady mądrej metody i wreszcie wykorzystać durną zmianę czasu do czegoś sensownego?

Twój organizm jest przyzwyczajony do wstawania i zasypiania o określonej porze, robi się głodny w tym samym czasie każdego dnia, a nawet wchodzi w fazę produktywności wtedy, kiedy zwykle go do tego zmuszasz. Nawet zasiadanie przed telewizorem w celu obejrzenia ulubionego serialu w towarzystwie ulubionej herbaty jest w jakiś sposób zgrane z całą resztą. Stąd wynikają wszystkie protesty przeciwko zmianom czasu. Nagle robisz się głodna wtedy gdy powinnaś pracować, robisz się zmęczona a Twój organizm domaga się tradycyjnej przerwy w samym środku czynności, które dotychczas wykonywałaś godzinę wcześniej czy później – wszystko namieszane.

Dlaczego więc poddawać się temu i wstawać grzecznie z zegarkiem, jak wszyscy inni narzekacze?

Zrób inaczej – po swojemu. Nie patrz na zegarek 😉 Po prostu wstań wtedy, gdy Twoje ciało mówi, że jest już Twoja pora – Twoja normalna 6:30 jak co dzień.

Cała reszta ludzi, w tym Twoi domownicy otworzą jedno oko i uśmiechną się, że jeszcze godzinkę mogą dodrzemać. A Ty dzięki zmianie czasu masz całą godzinę dla siebie. Gratisowy pakiet startowy. Ekspresowo i bezproblemowo, bez konieczności mozolnego przestawiania się po 5 minut przez następne 3 miesiące. A mając już tę godzinę, o wiele łatwiej będzie Ci wprowadzić metodę małych kroków. O wiele łatwiej będzie Ci utrzymać na przekór zegarowi zwyczaj wstawania godzinę przed wszystkimi, bo w tym czasie można już realnie coś zrobić. Łatwiej też będzie Ci zacząć wstawać o małe pięć minut wcześniej co tydzień – by w ciągu kolejnych tygodni stopniowo przesuwać swoją porę wstawania do momentu który Cię zadowoli. Co innego wstać pięć minut wcześniej niż zwykle, żeby mieć godzinę +pięć minut np na tworzenie, czy pisanie bloga. Dla samych pięciu minut nie wstałabyś tłumacząc sobie, że nie zdążysz nawet znaleźć notesu i długopisu.

Tak, godzinny pakiet startowy to bardzo dobry początek.

 

Jak zacząć wstawać wcześniej

Jedyny problem…

Słaby punkt tej cudownej metody to nasz zwyczaj trzymania się zegara we wszystkim. Za dużo techniki, za dużo spraw uzależnionych od mechanizmu, nie od słońca i nas samych. Chodzenie spać wtedy, kiedy nakazuje zegar – to w tym przypadku prosta droga do porażki. Pamiętaj, że jest przestawiony – a Ty nie. Nie ma rady, musisz zdecydować. Albo wybierasz życie z zegarem, i zapominasz o korzyściach z jutrzejszego porannego wstawania, albo decydujesz się przez kilka dni, może tygodni żyć obok, słuchać siebie – i pilnować się.

Tak naprawdę jedno i drugie jest trudne, jedno i drugie oznacz zmiany. Jak wygląda przestawianie się na czas zimowy zwykłą metodą – już wiesz. Wiele razy to przerabiałaś – i narzekałaś.

A jak wygląda przestawianie się na SWÓJ czas?

Jeśli dotychczas kładłaś się spać o 12, by wstać o 6:30 – to teraz musisz spać dokładnie tyle samo czasu, wstawać o tej samej porze (a według zegara godzinę wcześniej, hurra!) – i UWAGA: kłaść się spać o tej samej, Twojej porze. Czyli patrząc na zegar – o godzinę wcześniej. Ale Ty nie patrzysz już na zegar tak jak dotychczas, prawda? Przynajmniej taki jest plan, żeby spróbować 🙂

Żeby zmiana była w miarę bezbolesna i nie odbiła się efektem jojo, musisz spać tyle samo czasu co zwykle. W przeciwnym razie, kierując się przestawionymi cyferkami na budziku – „zasiedzisz się” i pójdziesz spać o godzinę za późno, a kolejnego dnia (w poniedziałek) wstanie o Twojej zwykłej porze już nie będzie takie łatwe.

Trzeba się pilnować, i nie pozwolić sobie na myśl „o, dopiero dziewiąta wieczór, do dwunastej jeszcze zdążę to i tamto… Nie, możesz nie zdążyć, bo tym razem kładziesz się spać o SWOJEJ dwunastej, czyli o jedenastej. Ups. Przez najbliższy tydzień czy dwa będziesz musiała się pilnować, przeorganizować swój dzień tak, żeby wieczorem pójść spać o godzinę wcześniej niż zegar pokazuje. Czyli wtedy, gdy poczujesz, że jesteś już senna. Patrz jak wcześnie robi się ciemno – i zamiast marudzić – niech Ci to przypomina, że teraz się musisz sprężyć, żeby rano mieć nadal cudowną godzinę dla siebie. Inni niech sobie działają pod dyktando zegara. Wbrew pozorom Ty też za jakiś czas zaczniesz tak działać. Przyzwyczaisz się. Co rok się przyzwyczajałaś – tylko w drugą stronę. Wbrew pozorom tym razem może być łatwiej. A z pewnością bardziej praktycznie – bo tym razem zyskujesz godzinę dla siebie i swoich Bardzo Ważnych Spraw.

Czas na WAŻNE rzeczy

Twój wieczór będzie krótszy – ale tak naprawdę ile fajnych, ważnych rzeczy zrobiłaś zeszłej jesieni i zimy, w czasie tych słynnych „długich zimowych wieczorów”? Może jednak byłaś za bardzo zmęczona po całym ciężkim dniu? Może ulegałaś zniechęceniu smętną pogodą i dawałaś sobie pozwolenie na „relaks” przy trzech serialach pod rząd? A może pracowicie spędzałaś te wieczorne godziny, robiąc rzeczy, których dziś już nie pamiętasz, które nic Ci nie dały i gdybyś je robiła o połowę rzadziej albo wcale – nic by się nie stało?

Może jednak warto postarać się i iść spać wcześniej, jeśli rano możesz tę samą godzinę wykorzystać na coś ważnego. Po jednej stronie masz godzinę wieczorem: kiepski humor i zmęczenie, zamieszanie w głowie – pozostałości z całego dnia, a po drugiej stronie masz poranną godzinę ciszy, prywatność, świeży umysł.
Sama musisz zdecydować czy warto.

Ale wiesz, jeśli nie spróbujesz dziś – następną taką szansę będziesz miała za rok…..

Co Ty na to? Próbujesz razem ze mną?
Która z Twoich Bardzo Ważnych Spraw zajmie Ci tę godzinę, cudownie zyskaną dzięki zmianie czasu?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Ala

    🙂 masz racje, bardzo motywujący i przekonywujący jest Twój optymizm

    • Cieszę się, że chociaż trochę zaraziłam tym optymizmem. Udało się wstawać?

  • Ala

    😉 tak, bo moje psy nie rozumieją tekstu
    Jeszcze godzinke pospie

    • Ach, no tak! Psy na zegarach też się nie znają i żyją według własnego, wewnętrznego – więc to dobrzy pomocnicy w takich wypadkach 🙂
      Czyli jak co dzień bez względu na porę roku pierwsza godzina dnia poświęcona na spacer?

  • Jola

    Trafiłam tutaj przypadkiem z Twojego starego bloga, na który też „weszłam” przypadkiem. Szukałam w sieci, jak zrobić kropelkę z koralików. Bardzo mi się spodobał Twój styl prowadzenia bloga. Jeśli pozwolisz rozgoszczę się tutaj na dłużej. Pozdrawiam cieplutko z przyprószonej śniegiem Orawy.

    • W takim razie witaj, rozgość się i jak czegoś potrzebujesz to wołaj 🙂
      A kropelkę z koralików chyba będę musiała opracować wreszcie jako tutorial w mojej uproszczonej wersji, bo jak patrzę na ten stary schemat na dwie igły to się sama sobie dziwię, że go jakoś rozgryzłam. Tobie się już udało?
      Pozdrawiam z Beskidu Wyspowego … i z Krainy Koronek 😉