Boisz się wyszukiwarki Google? – jak się objawia perfekcjonizm

with Brak komentarzy
turkusowy moodboard lupa
Kiedyś stwierdzałam „o, nie wiem” – i po prostu wpisywałam w wyszukiwarkę pierwsze najbardziej oczywiste zwroty, żeby znaleźć odpowiedź. Jak to się stało, że ostatnio stwierdzałam „nie wiem”, „nie umiem” – i opadały mi ramiona? Katastrofa. Koniec. Bo przecież nie mam kasy na fachowca, na kurs, nie mam znajomości…
Gdzie się podziała radość życia, pasja, ciekawość? Gdzie się podziała zakręcona blondynka, nie bojąca się przyznać „nie wiem” – i pytać, szukać sposobów do skutku. Eksperymentalnie.
Co się stało?

Zakręcona i szczęśliwa

Nigdy nie miałam informatyki. Pamiętam, jak świeżo kupiony komputer usiłowałam uruchomić samodzielnie i wpięłam monitor w podstawkę tyłem do przodu, jakoś dziwnie ekranem do dołu – a potem nie umiałam wyjąć Nie dość że blondynka to jeszcze ciemna… ;-)
Pamiętam, jak ze zdumieniem odkryłam, że Pani na poczcie ma klawisze Shift i Alt po obu stronach klawiatury. Wróciłam do domu, przyjrzałam się swojej… hmm no ja też tak mam ;-) A ile się naszukałam i napytałam, żeby napisać „ź” a nie „ż”… ale znalazłam.

Tak, totalny samouk. Nikt mi nie pokazywał, jak założyć pierwszy mail, blog – wtedy jeszcze na blox, jak wstawiać zdjęcia, jak obsługiwać darmowe programy do obróbki zdjęć. Wszystko po prostu próbowałam, szukałam podpowiedzi w sieci, testowałam. To ja radziłam innym, byłam dumna z siebie.
Ale to było dawno…

Prawdą między oczy

Kiedy jakiś czas temu po lekturze bloga Michała Szafrańskiego postanowiłam sobie zainstalować Microsoft Money, byłam mega wdzięczna za filmik instruktażowy jak to zrobić – i ze zdumieniem stwierdziłam, że to był pierwszy samodzielnie zainstalowany program od kilku LAT. Poczułam, że to trochę tak, jakby mój mózg zasnął. Zasnęła moja ciekawość i gotowość rozwoju. Zastój zapanował całkowicie nad moim życiem.

Zbuntowałam się i zaraz, na przekór, zabrałam się za kurs WordPress (kupiony 1 grudnia czekał pół roku, aż się odważę z nim zmierzyć). W trakcie kursu było kilka lekcji, w których po prostu trzeba było coś sobie wpisać w wyszukiwarkę, gdzieś kliknąć, wpisać i myk – wyskakiwały rozwiązania   Hello, takie proste! Uświadomiłam sobie, że skoro to takie zaskoczenie, to chyba znaczy, że ostatnio bałam się używać wyszukiwarki Google!

Brzmi śmiesznie, ale jest zdumiewające…

Na szczęście jestem introwertykiem i potrafię spojrzeć wgłąb siebie, znaleźć tam przyczyny. Może nie zawsze i nie od razu, ale przeważnie się udaje. Szczególnie jak mnie coś zadziwi.
Wyszło mi, że przed szukaniem odpowiedzi powstrzymują mnie:

  1. Strach przed popełnianiem błędów.
  2. Strach przed krytyką.
  3. Przytłoczenie nadmiarem rzeczy do nauczenia się i zrobienia na już, a najlepiej na wczoraj.
  4. Strach przed porażką.
STRACH, PERFEKCJONIZM I ODKŁADANIE NA POTEM.      Znasz to?
Czy Ty też odkładasz ważne zadania na potem, tłumacząc się, że nie masz, nie umiesz tego zrobić idealnie, że najpierw musisz dopracować coś innego, musisz się dowiedzieć, nauczyć… Ale nie masz czasu się uczyć. To przecież na pewno zajmie dużo czasu, bo tyle tego jest… I nie wstukujesz nawet pierwszego hasła w wyszukiwarkę?
STOP.

Nie chcę tak dłużej. Mam nadzieję, że Ty też.

Pierwszym krokiem było dla mnie ruszenie do pracy z kursem. Domena i hosting. Zaślepka (to taka strona oznajmiająca, że strona jest w budowie), dwa szkice postów opublikowane próbnie, żeby zobaczyć jak to w ogóle wygląda…
Nie wyglądało. Nie tak jak bym chciała.

Dwa miesiące minęły, potem kolejne dwa, a ja dalej nie miałam otwartego bloga. Nie dlatego, że to takie trudne. Dlatego, że perfekcjonizm mi nie pozwalał.

A przecież kiedy otwierałam pierwszy blog ponad osiem lat temu, po prostu napisałam pierwszy, durny post w rodzaju „to mój nowy blog, założyłam go bo…” Nie myślałam o idealnym rozmiarze zdjęć, ani o ich podpisywaniu. Słowa kluczowe? SEO? Idealna wizja wizerunku marki? A skąd! Po prostu chciałam pokazać co tworzę – i zrobiłam to.
A teraz co?

Serio potrzebuję logo i znaku wodnego wykonanego w grafice wektorowej?  Może wystarczy mi skan własnego rysunku, lekko obrobiony w darmowym Gimpie? Muszę się najpierw nauczyć obsługi pięciu różnych programów do tworzenia logo, żeby napisać pierwszy post? I żeby wreszcie zacząć pokazywać wszystkie prace, które powstały w czasie ostatnich dwóch lat?

Nie, nie muszę być perfekcyjna.

Więc po prostu napisałam ten post, który właśnie czytasz. I mam zamiar go po prostu opublikować. Dziś.
Pod tym niewydarzonym i niedopasowanym banerem który mi się jeszcze chowa w niekontrolowany sposób. Na tym szablonie (sorry, „motywie – to jest WP) – który póki co wygląda jak dla mnie rozczarowująco. Jeszcze nie wiem czy zainstaluję Disqus, bo może nie zdążę. Nie mam newslettera. Logo też w fazie projektów. Mówiąc krótko – totalna nieperfekcja. No i co? Da się? Da się!

W efekcie wyszedł mi z tego całkiem dobry „durny pierwszy wpis”. Dzięki temu już coś o mnie wiesz.

  1. Wiesz, że jestem ciemną blondynką. Kręconowłosą – to akurat ma znaczenie, i nie sugeruj się bardzo starym zdjęciem po prawej
  2. Jestem introwertyczką.
  3. Straszna ze mnie perfekcjonistka – ale na odwyku.
  4. Wiesz, że jestem mistrzynią w odkładaniu na potem i szukaniu wymówek. Też na odwyku.
  5. Jestem ciekawska i dociekliwa (tak normalnie, jak się nie boję i nie jestem przytłoczona światem..)
  6. Wiesz czego się boję (chociaż punkty tam wyżej to jeszcze nie wszystko).
  7. Jestem też przekorna.
  8. I wiesz, że żaden ze mnie blogowy autorytet, więc nie będę się silić na bycie Twoim Guru.

Ale jest też coś, czego jeszcze o mnie nie wiesz. Chyba, że znasz mnie osobiście lub jesteś obserwatorką mojego poprzedniego bloga.
Otóż jestem pasjonatką.
Mam pasję i mam zamiar ją rozwijać.
Tak naprawdę wszystko co robię wynika z pasji. Ten blog będzie o pasjach, o hobby, o byciu sobą – i o rozwoju.
I o frywolitkach oczywiście.
Ale o tym następnym razem.

Jak się podobał mój pierwszy wpis? Jeszcze przez jakiś czas możesz pod tym postem nawrzucać mi za straszny wygląd bloga, i w ogóle. Potem – mam nadzieję – uda mi się jednak wejść na wyższy poziom blogowania. Ale od czegoś trzeba zacząć.